Ślub Martyny i Łukasza po prostu nas zachwycił. Czym? Luzem, autentycznością, trybem „slow”. To był prawdziwy slow wedding – bez planu, bez gonitwy z czasem. Cudowne miejsce wesela jakim była Stodoła Babci Magdy w 100 procentach zostało udekorowane przez parę młodą i ich przyjaciół. Martyna nawet minimalistyczny bukiet z eukaliptusa przygotowała sobie samodzielnie. Miejsce ślubu otoczone lasem, dawał poczucie intymności i spokoju. Mimo tego parkiet z desek przed stodołą być rozgrzany do czerwoności aż do białego rana. Podobno nawet kiedy po 24.00 opuściliśmy imprezę i spadł deszcz – tańce trwały nawet w pod kaskadami płynących z nieba kropel a kałuże na parkiecie nikomu nie przeszkadzały. Nieszablonowe zdjęcia grupowe młodych z przyjaciółmi do dziś wspominamy z uśmiechami na ustach – bo można inaczej i z humorem. Nie jesteśmy w stanie opisać jak cudownych i wyluzowanych ludzi przyciągamy – Jeżeli czujecie ten klimat – napiszcie do nas koniecznie! Meldujemy się w ciemno 🙂





































































